Już nigdy więcej imprez na n-tą liczbe wpisów… Chyba, że trafi się coś naprawde wyjątkowego. No mniejsza jedziem dalej.
Kamień, Kamień, Kamień –  przyznam szczerze, zbytnio się nie wsłuchwiałem, więc i zdania/opini nie mam – co najwyżej zostały mi zdjęcia. A i ten zespół dostał nagrode publiczności 😉







———————————————


Może ktoś się zorientował – ostatnie 3 zdjęcia – Coma. No właśnie Coma… następny wpis, gdzie w końcu zakończe całego Rock Maya mam zamiar zamieścić w okolicach czwartku. Oczywiscie jeśli czas pozwoli i dobry humor po dobrze zdanej maturze z fizyki/matmy 😛 (a jak nie to nic, kariera ninja przedemną 😉 ). No, a puki co spadam z uśmiechem na gębie 🙂