Kolejna majówka, kolejny Rock May Festival. Co w tym roku? Ano bidniej, kasy brakło czy w Skierniewicach wciąż za dużo imprez? Kolejny festiwal po Ethnosferze wykastrowana do jednego dnia. Poprzednio mieliśmy dwa dni, jeden z zaproszonymi gośćmi, drugi konkursowy plus gwiazda (z tego co pamiętam) – co było ogólnie rozwiązaniem w sam raz, to w tym roku konkursowe + Gwiazda. I tu mamy problem, trochę strzał w stopę organizatorów. Gwiazdą był Ray Wilson, gwiazdą z wielkiej litery, prawda, ale pytanie – kto wie kim on jest? Kto kojarzy nazwisko? No i tym sposobem Rock Maya opuściło grono ludzi – bo i po co mieli by się wlec z nie wiadomo skąd na coś czego nie znają? Skoro już jeden dzień, to niech przyjedzie w opór ludzi – niech się pojawi gwiazda mniejszej klasy ale taka, którą poznam po pierwszym spojrzeniu na plakat (chociażby tfu, tfu Coma).
Dobra na razie koniec plucia. Parę osób prosiło o zdjęcia gwiazdy, więc niech ma pierwszeństwo przed resztą. Ray Wilson – ni cholery kolesia nie kojarzyłem, podobno trochę w Genesis pograł (patrząc na historie zespołu wiele tam nie zdziałał), z kimś tam po współpracował, ogólnie sceptycznie nastawiony byłem. No i po raz kolejny się naciąłem, kolejny zespół do kolekcji „nie słuchać mp3, iść na koncert”. Na żywo z swoim aktualnym zespołem Stiltskin fajnie, przyjemnie itp. ktoś ma okazji posłuchać na żywo – jak najbardziej warto. Osoba Wilsona z którą trochę za scena pogadałem też na prawdę spoko, wyluzowany, do pogadania, choć nieco jakby zmęczona życiem (choć w sumie podobno wykonawca grunge’owy, może tak ma być…). Koniec pierdół, parę zdjęć:














No to chyba tyle na dzisiaj, reszta moich wywodów i zdjęć jakoś na dniach.










autor: shymchack
04 maj 2010 o godz. 09:42
No prawda, co piszesz, z perspektywy festiwalu faktycznie jakby lipa, bo większość naprawdę nie wiedziała kto to był, ale też duża część na pewno Raya znała, może nawet dobrze, ale nie wiedziała, że to jest właśnie On



Swoją drogą na żywo brzmią fajniej niż albumowo IMO – to się ceni, ale to taki pop-rock. Może dla większej ilości ludzi, powiedzmy, ale na pewno nie z takich występów słynie Rock May (piszę o klimatach)… No i adresaci prawdopodobnie nawet się nie spodziewali, że to będzie taka muzyka, bo inaczej byłoby na prawdę tłoczno – w końcu było spooooro znanych hitów i czasem sam się zastanawiałem czy to cover, czy jego utwór
Byłem dzień wcześniej na jego koncercie we Wrocławiu (swoją drogą – na pewno tylko dlatego wystąpił w Skierniewicach, że dostał zaproszenie na imprezę z okazji Thanks Jimi Festival) i zagrali sporo krócej i zdecydowanie mniej się bawili (a przynajmniej frontman). Jeśli chodzi o ilość osób na tamtym koncercie, o dziwo, na prawdę nie wydawało się dużo więcej niż tutaj, bo wszyscy fani TSA i Dżemu (gwiazdy na koncercie we Wrocławiu), poszli na przerwę jak grał Wilson. Także szału nie było również we Wrocławiu, ale w Skierniewicach Wilson jakby ciut weselszy był w trakcie koncertu.
Ale niech żałują ci, którzy mieli możliwość zobaczenia go za free, a nie przyszli
Co do zdjęć, jak zwykle miło się ogląda, fotografem nie jestem, ale nie wszystkie zdjęcia ogląda się z chęcią, a te zdecydowanie tak
pozdro!
autor: eminesia
04 maj 2010 o godz. 20:37
W tym roku musiałam opuścić Rock Maya, ale chyba nie żałuję
I nadal nie wiem, jak się zdobywa plakietkę vipa
autor: Radus
07 maj 2010 o godz. 17:08
Idziesz na zaplecze, robisz ładne oczy i prosisz o plakietke ;P
Pingback
autor: Konkurs zespołów, Rock May 2010 | Radus.art.pl
08 maj 2010 o godz. 11:58
[...] Była gwiazda teraz parę zespołów konkurswych. Poprzednio się produkowałem, teraz będe spokojny [...]
autor: eminesia
08 maj 2010 o godz. 18:54
To zaplecze w mck?
To jak się wchodzi ze sceny do środka na prawo?
autor: Radus
09 maj 2010 o godz. 01:12
no tam za sceną w holu