Kolejna majówka, kolejny Rock May Festival. Co w tym roku? Ano bidniej, kasy brakło czy w Skierniewicach wciąż za dużo imprez? Kolejny festiwal po Ethnosferze wykastrowana do jednego dnia. Poprzednio mieliśmy dwa dni, jeden z zaproszonymi gośćmi, drugi konkursowy plus gwiazda (z tego co pamiętam) – co było ogólnie rozwiązaniem w sam raz, to w tym roku konkursowe + Gwiazda. I tu mamy problem, trochę strzał w stopę organizatorów. Gwiazdą był Ray Wilson, gwiazdą z wielkiej litery, prawda, ale pytanie – kto wie kim on jest? Kto kojarzy nazwisko? No i tym sposobem Rock Maya opuściło grono ludzi – bo i po co mieli by się wlec z nie wiadomo skąd na coś czego nie znają? Skoro już jeden dzień, to niech przyjedzie w opór ludzi – niech się pojawi gwiazda mniejszej klasy ale taka, którą poznam po pierwszym spojrzeniu na plakat (chociażby tfu, tfu Coma).

Dobra na razie koniec plucia. Parę osób prosiło o zdjęcia gwiazdy, więc niech ma pierwszeństwo przed resztą. Ray Wilson – ni cholery kolesia nie kojarzyłem, podobno trochę w Genesis pograł (patrząc na historie zespołu wiele tam nie zdziałał), z kimś tam po współpracował, ogólnie sceptycznie nastawiony byłem. No i po raz kolejny się naciąłem, kolejny zespół do kolekcji „nie słuchać mp3, iść na koncert”. Na żywo z swoim aktualnym zespołem Stiltskin fajnie, przyjemnie itp. ktoś ma okazji posłuchać na żywo – jak najbardziej warto. Osoba Wilsona z którą trochę za scena pogadałem też na prawdę spoko, wyluzowany, do pogadania, choć nieco jakby zmęczona życiem (choć w sumie podobno wykonawca grunge’owy, może tak ma być…). Koniec pierdół, parę zdjęć:














No to chyba tyle na dzisiaj, reszta moich wywodów i zdjęć jakoś na dniach.

Podziel się postem:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Wykop
  • Google Bookmarks