Gdzieś w sierpniu pojawiają się plotki – w Skierniewicach będą grać Strachy na Lachy. Lekki zonk, w skce taki zespół? Po chwili jeszcze większy zonk – grają za friko na rynku 4 września. Na święto krzaka za wcześnie, a grać za friko dla samego faktu grania chyba nie będą. Po jakimś czasie sytuacja zaczyna się klarować – druga edycja festiwalu Muzyka ku górze. Oprócz Strachów gra Marek Piekarczyk z TSA, naprawdę fajne towarzystwo ;). Porządna impreza pewnie ludzie jej nie ominą (a należy jej się, bo pierwsza edycja także się ciekawie zapowiadała jednak ulewa spowodowało jej, hmm może nie totalną klapę, ale na pewno brak publiki na jaką by zasługiwała). Ale dalej dzieję się coś dziwnego – pojawia się coraz więcej wykonawców – Piotr Nagiel i 100%, Chłopcy z Placu Broni, Szymon Wydra i Carpe Diem, Blenders, Boys, Classic, Danzel (sic!). Okazało się, że pod imprezę podpięła się Telewizja Polska wraz z Caritasem, dając swoje gwiazdy i organizując imprezę Tornister Pełen Uśmiechów – akcje polegającą na zbiórce pieniędzy na wyprawki szkolne dla dzieci poszkodowanych w tegorocznej powodzi. Tak czy inaczej zostałem totalnie zaskoczony, a że coś takiego miało miejsce w Skierniewicach, chylę czoła i bije brawa

No to startujemy ku górze


Impreza ta nie ograniczyła się tylko do koncertów. W skierniewickim rynku działo się naprawdę sporo jak na realia naszego miasta: pokazy, stragany, plac zabaw dla dzieci, towarzyszący imprezie targ staroci. Mimo to tak się jakoś złożyło że dnia na rynku nie spędziłem, przez co czym zbytnio na blogu pochwalić się nie mam. Aaa i imprezę relacjonowała TVP


Jak już pisałem, dnia na rynku nie spędziłem. Chciałem trafić na Piekarczyka, nie trafiło się – był Piotr Nagiel i Sto%.






Nagiel ze sceny schodzi, pojawia się bożyszcze 16 latek, pan Grabaż wraz z Strachami. No to lecimy na zaplecze aby dostać się za barierki, ochrona jakiegoś kolesia mocno delikatnie mówiąc wyrzuca poza teren ogrodzony – myślę jakiś schlany element to się z nim nie pieszczą, dopiero po chwili dowiaduje się, że ten koleś którym o mało bruku nie wytarli jak szmatą po prostu z fly’a wleciał za barierki. Nieciekawie. Grabaż jakoś nigdy dla mnie autorytetem jako persona nie był (jego pieprzenia głupot na jarocinie do dzisiaj nie rozumiem, jednak oczywiście jeśli mówimy o muzyce to jak najbardziej laury mu się należą, ale w tej chwili mówię o osobie), to na tym koncercie naprawdę jego zachowanie mi się podobało. Po zagraniu jednego kawała widząc, jak ochrona traktuje ludzi przerywa koncert i zaczyna z nimi gadać – ogólnie kwestia dotyczyła właśnie tego szarpania, jak potraktowali pierwszych ludzi lecących za barierki, a także tego, że w sytuacji gdy dwóch kolesi 100 kg mięśni wyprowadza chłopaczyne nikt nie stoi przed sceną. Naprawdę świetne zachowania ze z strony Grabaża. Po paru minutach gadki z ochroną zwrócił się do publiki z prośbą o brak „latanie na rękach” ponieważ jest za mało ochrony i gra dalej. Wracając do ochrony – tą agencje widzę na koncertach w tym roku już 3 raz, więc spojrzałem na ich stronę – naprawdę profesjonalna firma na wysokim poziomie, na tym koncercie jak i na Jarocinie (nie jestem pewny czy tam to akurat oni byli) działali błyskawicznie nie pieprzyli się, jednak zarazem sporo z ich strony przesady. Już pewnie nie jeden koncert obskoczyli i jeszcze nie zauważają, że koleś, którego wrzucają za barierki to nie terrorysta, a bawiąca się osoba? (Aczkolwiek, łapacze na Jarocinie bez zastrzeżeń). Tak samo sytuacja na koncercie Bad Religion w Warszawie – rozumiem każą zdejmować pieszczochy, wyrzucać napoje w butelkach z potencjalną wódką, mniej rozumiem zmuszanie do wyrzucania jedzenia typu jabłko, banan, czekolada (bodajże Billy Talent sam rzucał banany do publiki), ale zakaz wejścia w pasku z ćwiekami (okrągłymi, gładkimi), dokładne przeszukiwanie m.in. mi sprawdzali czy nic nie mam w portfelu, komuś przeszukali paczkę chusteczek higienicznych (sic!), kazali zdjąć dziewczynie kapelusz czy pod nim nic nie chowa (sic!!). Tak czy inaczej widać, że to profesjonaliści, na pewno warci swojej ceny, jednak momentami za profesjonalni, tym bardziej na koncerty gdzie ludzie szukają luzu. Dobra koniec głupot – Strachy na Lachy:










Co do koncertu przeciętnie, jak to wolno dostępna masówka, pod sceną 16 latki, w tłumie od cholery dresów, gdzie nie gdzie próba pogo i kobitka próbująca uspokoić ludzi bawiących się w ten sposób.

Biorąc teraz to zussamen do kupy – brawo, że taka impreza miała miejsce w Skierniewicach, które pokazały się jako miasto które jednak nie jest kulturalną dziurą – o dziwo nawet bym powiedział, że w tym roku na tle regionu pokazuje się bardzo ładnie. Wiecznie narzekałem, że w Łowiczu mogą, Żyrardowie mogą a u nas nie – teraz sytuacja się odwróciła – u nich posucha, a u nas tak jak powinno być. Aby za słodko nie było – szkoda, że 2 tygodnie przed świętem ogórka pojawiła się impreza która przyćmiła i zmiażdżyła festyn który jest wizytówką miasta. Święto Kwiatów i Krzaków w tym roku ubogo, Piasek – upadająca gwiazda która nigdy gwiazdą nie była, Kayah – które swoje najlepsze lata ma za sobą, Danzel – który grał (bujał się pod playback) chyba wszędzie (ogólnie w ciągu pół miesiąca 2 razy w tym samym mieście?), Laskowik – dobrze, że on chociaż się pojawi. Tak czy inaczej wielki plus za „Muzyka ku górze”/”Tornister pełen uśmiechów”. Tym optymistycznym akcentem chętnych większe ilości zdjęć (nie dużej) lub w porządnej jakości zapraszam jeszcze na Flickr’a i do następnego.


Podziel się postem:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Wykop
  • Google Bookmarks