29 stycznia 2011, kino Polonez – druga edycja festiwalu eFeF – urodziny mistrza , imprezy kontynuującej tradycje skierniewickiej felliniady.

eFeF 2011

Co tym razem?

Nie miałem okazji być od początku imprezy – pierwsze na co trafiłem to spektakl Izabelli Worony „…Na linie”. Trafiłem na samą końcówkę, więc zbytnio nic się nie wypowiem.


Chwile po tym oficjalne rozpoczęcie imprezy, połączone z wernisażem wystawy Konrada Adama Mickiewicza. Fotografie ukazujące przedstawienia teatru w Białymstoku. Świetne prace, szczerze polecam i zapraszam do skierniewickiego kina.
Po prawej autor wystawy.
Oprócz fotografii z desek teatru pojawiły się dwie wystawy – fotografie Skierniewic Mikołaja Sumińskiego i obrazy autorstwa Anny Pokory i Włodzimierza Warulika. O ile prace Pana Włodzimierza jakoś do mnie nie przemawiały, to sztalugi z obrazami Pani Pokory prezentowały się naprawdę pozytywnie.

Następnie przedstawienie „Drzewo” Lecha Mackiewicza. Padnięty jestem pożną porą nie chce mi się rozpisywać, ale polecam ;)

Następny punkt programu – nagrody małego i dużego eFa.


Mały eF – nagroda publiczności i jury za film krótkometrażowy trafiła do Pauliny Krzesiak, natomiast statuetka za szczególne walory artystyczne do Michała Kolwalskiego z Amatorskiego Klubu Filmowego „Jakby”.

Duży eF – nagroda dla osób działających na lokalnej scenie kulturalnej trafiła do Dariusza Zdrojewskiego.

Po nagrodach główna gwiazda wieczoru – Wojciech Waglewski wraz z synami – Fiszem i Emade.





Jak zauważyła szanowna Kasia – cała rodzina na jedynym zdjęciu ;) :











Koncert bardzo udany, wszystko ładnie i przyjemnie, mam nadzieje, że Pan Waglewski jeszcze tu zajrzy.

Co do całego eFeF, mam mieszane uczucia – impreza jakoś dla mnie miała inny charakter niż w poprzednim roku, ciężko mi powiedzieć czy lepiej, czy gorzej. W przeciwieństwie do poprzedniego roku pojawił się teatr, duży plus, ale jednocześnie szkoda, że mało tytułowego Felliniego. Pojawił się jego film, jednak trochę o zbyt wczesnej porze. Szkoda także, że widź był zmuszany do takiego latania od sali do sali, a to przedstawienie, a to wystawa. Za to na wielki plus wystawa zdjęć z teatru, i trio Waglewskich. Aa i no oczywiście frekwencja, w każdym momencie sale były pełne, ciężko było o miejsca siedzące. Tak czy inaczej czekam na kolejną edycje ;)

Dla zainteresowanych eFeF 2010. Natomiast jutro, pojutrze zdjęcia z koncertu Dezertera w Art de Grand.

Podziel się postem:
  • Facebook
  • Twitter
  • email
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Wykop
  • Google Bookmarks